Skip to content

Długa Zima…

Zacznę od tego, że nienawidzę zimna… a jak mówił kiedyś klasyk: „ja rozumiem, że jest wam zimno, jest zima to chyba musi być zimno tak..? pani kierowniczko takie jest odwieczne prawo natury”. Oczywiście co roku się łudzę, że te bzdury w telewizji o ociepleniu klimatu okażą się prawda ale jak na razie… jest zimno i nic nie wskazuje na to, że będzie inaczej. Dodając do tego najnowsze odkrycie XXI wieku czyli popularny SMOG, mamy u nas „idealne” warunki do trenowania.

Na ale co zrobić…

Z tego co już udało mi się ustalić z własnego doświadczenia, aby jakkolwiek poprawić formę w nowym sezonie, lub chociaż jej po prostu nie stracić, w zimę niestety trzeba trenować. Podpowiem więcej, trening nie może się sprowadzać do paru „super” ćwiczeń na siłowni, basenu i bezmyślnego kręcenia na trenażerze. Może to niektórych zmartwić, ale niestety zima to okres naprawdę ciężkiej pracy. Oczywiście dotyczy to tylko tych, którzy na poważnie traktują sport i mają większe ambicje niż ukończenie wyścigu w limicie i wrzucenie zdjęcia z medalem finishera na Facebooka. Tacy ludzie mogą spokojnie wmawiać sobie, że narty zjazdowe, spinning i bieganie na bieżni w siłowni wystarczy, żeby w nowym roku zostać super atletą. Oczywiście fajnie, że ktoś coś w ogóle robi, a nie siedzi w fotelu w domu czekając na lepsza pogodę, ale uwierzcie mi naprawdę to nie jest nic nadzwyczajnego.

To w takim razie, zapytacie: co ja takiego wielce robię, że zgrywam tutaj takiego zawodowca..?

Zaczynając od początku:

Po sezonie udało mi trochę odpocząć i w tym czasie również spotkałem się z kilkoma osobami, z którymi na spokojnie mogłem podsumować miniony rok.

I tutaj wakacje się skończyły…

Od listopada zacząłem się trochę ruszać ale bez szaleństw: grałem w piłkę, chodziłem po górach i jak pogoda pozwoliła chętnie kręciłem na rowerze z przyjaciółmi.

Później był mały obóz biegowy w Myślenicach z Kubą Woźniakiem i to miał być początek konkretnych przygotowań do nowego sezonu ale chłopaki mnie tam tak zmęczyli, że musiałem odpocząć tydzień po tej masakrze biegowej. Kuba się śmiał, że wybiegałem cały limit kilometrów do końca roku na tym obozie i wiele się nie pomylił.

Analizując ubiegłą zimę stwierdziłem, że było całkiem nieźle i nie zamierzam aktualnie wprowadzać wielu zmian. Jedyną dość znaczącą zmianą jest trening rowerowy na przełaju, a nie jak w tamtym roku na trenażerze. Na ta zmianę miał duży wpływ Mateusz Tylek – fan i specjalista od przełaju, który nie potrzebnie zabrał mnie na Mistrzostwa Europy CX do Taboru. Co spowodowało, że po powrocie do domu bez zastanowienia zebrałem kasę i zamówiłem przełajówkę. Jest to coś nowego dla mnie ale myślę, że to bardzo dobra forma treningu i nie jest nudna w porównaniu do trenażera. Nie ukrywam, że mam w planach również wystartowanie w paru zawodach CX, bo to zawsze dodatkowa mobilizacja. Pewnie znajdzie się tu parę osób, w tym mój przyjaciel Michał, które powiedzą, że teraz każdy w domu ma ZWIFTa i treningi w domu nie są nudne, ale ja jednak wole trochę się pobrudzić.

Wracając do mojego planu zimowego to podobnie jak u większości „zawodowców”: basen to prawie codzienność (mimo tego dalej nie lubię zimnej wody), bieganie ograniczam do minimum ale swoje trzeba wybiegać, siłownia 3 razy w tygodniu, ćwiczenia głownie rozwijające koordynacje ruchową oraz zwiększające połączenia nerwowe (ten trening może wam pokaże w niedalekiej przyszłości na fb) no i oczywiście przerzucanie żelastwa też nie jest mi obce. W tamtym roku również wprowadziłem trening na nartach biegowych i w tą zimę również będę chciał trochę pośmigać na biegówkach, miejmy nadzieję, że już w święta uda się to zrobić.

Jak sami widzicie nic nadzwyczajnego ale jednak człowieka potrafi zmęczyć.

O świętowaniu również trzeba zapomnieć. Dieta, przypominam niektórym, obowiązuje cały rok. A stereotyp, że w zimę można, a nawet trzeba przybrać parę kilogramów jest już nieaktualny.

Aha zapomniałbym o najważniejszym… bilety do Hiszpanii wykupione. Podobnie jak w tamtym roku spędzę tam ostatnie 4 tygodnie pierwszego okresu przygotowawczego do sezonu.  Uwierzcie, że z tą myślę w głowie dużo łatwiej się wychodzi na trening w mrozie. (Zapraszam wszystkich do Hiszpanii i nie tylko, ale o szczegółach wyjazdu dla zainteresowanych będę jeszcze pisał w przerwie świątecznej)

Tym miłym akcentem kończę

I chciałbym życzyć wszystkim Wesołych Świąt oraz Szczęśliwego Nowego Roku

Żebym wam się chciało trenować w zimę tak jak wam się nie chce !!!

Published inBez kategorii

One Comment

  1. Ola Ola

    Wesołych ! :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *